Bliższe mojemu sercu są osoby, które po mimo wszystko, żyją do końca…

Jan Kott, polski krytyk i teoretyk teatru pisał – Witkacy przyszedł za wcześnie, Gombrowicz jest obok, Mrożek pierwszy przyszedł w samą porę. I to na obu zegarach: polskim i zachodnim. Wydaje mi się, że podobnie jak Witkacy i Gombrowicz, kochał życie.

Analizowałam biografie Mrożka, słuchałam wypowiedzi i starałam się odnaleźć ideę jego życia, główną myśl. Poza tym szukałam części wspólnej Mrożka i innych polskich pisarzy i znalazłam ich podobieństwa i różnice te literackie i życiowe. Jedno jest według mnie pewne, Mrożek kochał życie. I zdałam sobie sprawę, że bardzo cenię sobie właśnie tych artystów, którzy celebrowali każdy dzień, a swoją postać/osobę kochali, a przynajmniej szanowali i niejednokrotnie mówili o tym. Potrafili przyznać się do sukcesu, do swojej wyjątkowości, nie posługując się przy tym fałszywą skromnością, a takie zachowania mnie irytują i to nie tylko u artystów.

Analizując życie Mrożka, pomyślałam sobie, że jego chęć życia, chęć pisania za wszelką cenę pomimo słabego zdrowia, była zdumiewająca i warta naśladowania. Jaki smutny koniec miał Kosiński, Hłasko, Hemingway. Jak łatwo się poddali. I choć w jakimś stopniu intryguje mnie ta ciemna strona Człowieka, reakcje na strach, obawy i samotność, to

bliższe mojemu sercu są osoby, które po mimo wszystko, żyją do końca…

Pewnie wszystko dlatego, że życie warte jest życia… Potrzebne mi były te informacje, ponieważ pomogły mi w jakimś stopniu odnaleźć na nowo siebie. Przypomniały mi, co jest ważne w życiu i jak warto ŻYĆ i CIESZYĆ SIĘ KAŻDĄ CHWILĄ. Jak dużo filmów mógłby wyreżyserować Marcin Wrona, gdyby kochał życie i kochał siebie…

13 października br. w Teatrze Polskim w Warszawie miała miejsce prapremiera filmu w reżyserii Pawła Chary pt. „MROŻEK. Życie warte jest życia”.

 

12167680_912435785460555_481138264_n

 

85d25179bb57fc7a34516259fcdf98cc