Bluźnierczość i paradoks

Mieliście okazję czytać Dzienniki Gombrowicza? Jeżeli nie. To warto, a nawet trzeba.

Dzienniki autora są niejako kluczem i urzeczywistnieniem tego co napisał w trakcie swojego życia. Pomagają zrozumieć jego i jego twórczość. Bo tak jak pisał Boy-Żeleński, żeby czytać powieść, należy wcześniej poznać biografię autora. I poznałam… i zaczęłam oddychać. Wiecie dlaczego?

Dlatego, że autor rozprawia się z mitem polskości i pompatyczności patriotyzmu. W sposób bystry i prowokujący mówi o Polakach to, co po dziś dzień nas irytuje. Według mnie to książka, którą powinni przeczytać ci, z których ust słowo patriotyzm nie schodzi.

Pomiędzy żalami, frustracją, Gombrowicz wyraża swoje często ostre opinie na temat literatury. Mówi również otwarcie o swoich kompleksach. Według mnie podobnie jak Mrożek lekko zapomniany, niewygodny i zbyt wyraźny jak na nasze „warunki”. Dlaczego?

Dlatego, że krytykuje instytucje podtrzymujące polskość m.in. Kościół. Widzenie świata przez autora jest jak najbardziej ponadczasowe. Czytając, trudno mi było uwierzyć, że treść dotyczy innych czasów… Ten fakt utwierdził mnie, że nic a nic nasz naród nie zmienił się. Nie zmieniły nas wojny, okupacja, strajki, wyzwolenie…. Tkwimy po uszy w bagnie polskim.

Klimat Dzienników można wyczuć w wypowiedzi Gombrowicza na temat Wyspiańskiego:

Wyspiański jest jednym z największych wstydów naszych, gdyż nigdy nasz podziw nie rodzi się w podobnej próżni, oklaski, hołdy, wzruszenia nasze w tym teatrze nie miały nic wspólnego z nami. Jaki był sekret tego triumfu? Wyspiański (…) zaspokajał potrzeby, ale były to potrzeby jak najdalsze życiu indywidualnemu, potrzeby Narodu. Naród potrzebował posągu. Naród domagał się wielkiej sztuki. Dramatyczność narodu domagał się narodowego dramatu. Naród potrzebował kogoś, kto by w sposób wielki celebrował jego wielkość. Wyspiański, przeto stanął przed narodem i powiedział: Oto mnie macie! Żadnej małości, sama wielkość i w dodatku z greckimi kolumnami.

Prawdopodobnie kompleksy Gombrowicza są naszymi kompleksami. Od dumy narodowej i dziejowego bohaterstwa, przechodzi do poczucia narodowej niższości, zagubienia w ogromie kosmosu, rozpaczy i wstydu emigranta.

Chętnie obnaża fałsz i dwuznaczność, ale też złośliwie odkrywa ułomności i braki. Świadomy jest swej wielostronnej wyobraźni. Ciekawy ludzi i świata. Spowiada się przed czytelnikiem w dziennikach, które stają się czasem bluźniercze, szokujące, a czasem paradoksalne.

GRM_miniZbiory Muzeum Literatury w Warszawie

zdjęcia znalezione w necie.