Czasami nicnierobienie to też robienie

Ostatnio byłam na szkoleniu i zachciało mi się chcieć. Fajnie posłuchać nowości i podstaw z marketingu. Brakowało mi tego. Widać, że cały czas jesteśmy chłonni wiedzy, zwłaszcza tej, która przydaje się nam w pracy i po pracy w innej pracy:). Macie tak samo, że wasze zajęcia są tak bardzo absorbujące, że brakuje Wam czasu? Ja obawiam się, że na to wszystko co chcę zrobić, życia mi zabraknie. Mam zaplanowane dużo. Dlatego kiedy czytam, że ktoś pisze, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego w życiu wyreżyserować to nie zgadzam się. Jedynie czego nie możemy zmienić to genów, ale już to kim jesteśmy możemy kontrolować.

Odpowiadamy również za swoje zdrowie, bo jesteśmy tym co jemy. A to ostatecznie wpływa na nasz organizm. Pamiętam jak w swojej książce Nietzsche napisał, że żałuje, że nieprzemyślanie jadł. Pamiętam jak pisał, że za dużo czytał (chodzi o to , że bez ustanku) przez co często nie skupiał się na swoim życiu, tylko tym z książki. To fakt. Ja czuję czasami, że mam przesyt książek, wtedy przerzucam się na film, który też fajnie pobudza moją wyobraźnie, a czasami mam ochotę nic nie robić. Kiedy tak mam, już się nie martwię o to bo wiem, że to minie (napewno!), a także wiem, że to też jest wskazane. Czasami nicnierobienie to też robienie czegoś dla siebie.

A więc dziś na razie nic nie robię, a później zanurzę się w jakiś film. Dramat psychologiczny, bo równowaga musi być 🙂

 

fot miniaturki: Lucian Olteanu.