Dlaczego czytamy mało polskich autorów ?

Dostałam wczoraj takiego maila, za którego dziękuję bardzo. Z uwagi na treść, która porusza problem polskiej literatury, postanowiłam go opublikować (oczywiście zachowując anonimowość autora):

…jestem studentką i początkującą „blogerką” książkową, a tak normalnie staram się polecać ludziom dobrą literaturę. Dziś przez przypadek trafiłam na Twój profil na Instagramie, z okładką „Placebo”, później weszłam na Twojego bloga i myśląc na początku, że to Twoja pierwsza powieść, zorientowałam się, że jednak trzecia. Zastanawiałam się czy Twoje nazwisko przewinęło mi się w Empiku czy Matrasie i z przykrością stwierdziłam, że raczej nie. A szkoda, bo sądząc po opisie i recenzjach to muszą być genialne książki. Ogólnie, mam taką refleksję, że zbyt rzadko (albo wcale) sięgam po polską literaturę. Nie rozumiem dlaczego, w Polsce tak rzadko słyszy się o polskich autorach, a w dużej mierze promuje się zagraniczną literaturę. To smutne, że o polskich pisarzach oraz o ich nowych książkach dowiaduję się z Instagrama, a nie informuje mnie o tym witryna sklepowa. Bardzo ciekawi mnie twoje zdanie na temat czy w Polsce bardziej promowani są autorzy i książki zagraniczne czy jednak nasza rodzima literatura i po jaką częściej sięgasz?

Odpowiedziałam tak:
Masz rację. Zgadzam się w zupełności z Twoim zdaniem. Jest mi również bardzo przykro z tego powodu, że chętniej promujemy książki autorów zagranicznych, nawet odnoszę wrażenie, że jest to celowe. Przyczyną tego może być „ciasny krąg” ludzi/autorów/pisarzy, którzy niechętnie dzielą się polskim rynkiem czytelników z rodzimymi nowymi autorami, a jak już, to pojawiają się ciągle te same nazwiska.

Mam dowód na to … jakiś czas temu moja druga książka „Sinicuik” przekazana została przez wydawnictwo Nowy Świat do programu TVP Kultura –  Hala Odlotów… I niestety ku mojemu zaskoczeniu, rozmowa toczyła się o literaturze zagranicznej, widziałam, że na stole oprócz mojej książki znajdowały się inne tytuły polskich autorów… i niestety „50 twarzy Greya” skradła całą uwagę gości. Pomyślałam sobie wtedy, że nie rozumiem naszego kraju oraz osób mających wpływ na to, co się dzieje na polskim rynku literackim. Takim sposobem osoby takie jak ja, nie mają szans na promocję. Staram się skutecznie iść do przodu, realizuję swoje cele, staram się promować moje książki na tyle, ile mi się udaje, czasami nawet sama na moim blogu pomagam innym polskim autorom. Ale, żeby zaistnieć w świadomości czytelników, potrzebna „pomocna dłoń”. Przyznam, że sięgam po autorów polskich, zaczęłam oczywiście w liceum zaczytywałam się Markiem Hłasko, Kosińskim itd.. Bardzo polecam klasykę Witkacego, Mrożka, uwielbiam Gombrowicza, Boya- Żeleńskiego. Konwicki jest genialny (!!!), na półce leży teraz kolejny tytuł Joanny Bator itd…

0973c21b26cff02884470cb1f045bef5