Dzięki nim pokochałam delikatny cynizm połączony z kontrowersją

Od lat fascynują mnie bardzo. Salvador Dali i Andy Warhol. Lubię ich pewność siebie, subtelną arogancję i pracowitość. Składową tych cech, była ich wielka sława, którą przez lata udało się im osiągnąć. Popularność była dla nich tlenem. Zadbali o to, żeby ten tlen również po ich śmierci, pomagał nam żyć. Dawali wiarę w to, że jeżeli wiesz czego chcesz i jesteś pewny tego co robisz, nie może się nie udać. To dzięki nim pokochałam delikatny cynizm połączony z kontrowersją. Dlatego nie mogłam opuścić wystawy w Warszawie „Dali kontra Warhol”. I szczerze przyznam, że była to magiczna chwila.

Jak pewnie wiecie Dali kokietował również zmysł węchu. Wiedział i przekonywał swoich wielbicieli, że zapach jest bardzo ważny. Cała wystawa jest przesiąknięta zapachem stworzonym przez Salvadora. A w związku z tym, że jestem osobą, dla której zapachy mają duże znaczenie był to miód na moje serce.

Przewodnik opowiadał i oprowadzał nas po meandrach doskonałości obu artystów. Nie będę ukrywać, że oprócz ich prac (szczególnie Salvadora) fascynuje mnie ich marketingowe podejście i spójność ich zachowań i materiałów promocyjnych, które były nieodzowną częścią ich doskonałości. Potrafili trafić w czuły punkt odbiorcy. Powodowali to, że człowiek ślepo wchodził w ich przygodę. Niby śmieszni, a jednak wspaniali. Nie można im odebrać umiejętności sprzedaży swojego produktu, tego stworzonego przez siebie, ale również siebie.

Wielbiciele sztuki, ale nie tylko korzystają do dnia dzisiejszego z ich metod. Naśladują ich proces dotarcia do odbiorcy. Tego niedoścignionego wzoru nie da się jednak skopiować.

Polecam wystawę. Dowiedziałam się z niej jeszcze kilku informacji, o których nie przeczytałam w literaturze o artystach. Poza tym ten klimat był mi potrzebny. Pobudził mnie do działania.