Gdybym ulewała jad i pluła na lewo i prawo

Muszę coś napisać, wyrzucić z siebie. Chyba będę dyżurnym malkontentem…ale jak tu nie cierpieć, kiedy widzi się to i owo, czuje się to i tamto, dostaje się tu i tam…klawiatura jest niejako narzędziem, dzięki któremu można pozbyć się wewnętrznych toksyn.

Kiedy patrzę za okno, myślę sobie, to dobrze, że taka jest pogoda. Wiecie dlaczego? Dlatego, że może ten czy tamten coś zrozumie, że na pogodę trzeba sobie zasłużyć. I choć zawsze jest tak, że przy okazji innym się też obrywa, to trudno. Widocznie nasz kraj właśnie na taki klimat zasługuje, daleko nam do gorącej Hiszpanii, do klimatycznych Włoch, do pięknej Portugalii. Bliżej nam natomiast do nieczułej Anglii, w której Anglicy zamknięci na trzy spusty, oglądają w swoim towarzystwie telewizję i zajadają chipsy. Może i dobrze, że zaczęliśmy zamykać się na trzy spusty, dzięki temu choć mniej szkód wyrządzimy innym…. Bo w tym jesteśmy mistrzami. Bo jak ktoś porusza temat, który mu leży na sercu, to zamiast wsparcia, otrzymuje strzały znikąd. Skąd w nas potrzeba pastwienia się nad innymi.

Bo jak Kuźniar chlapnął coś być może niepotrzebnie, to został zbesztany z ładnie mówiąc, błotem. Ja nie stoję po tej samej stronie co atakujący, nie jestem po żadnej. Staram się zawsze kogoś zrozumieć i wytłumaczyć sobie coś, co nie zawsze mi odpowiada. Poszukuję w sobie jednak empatii, która niestety stała się unikatowym towarem… i nie potrafię „drzeć łacha” czy skreślić kogoś przez coś, co ktoś niepotrzebnie powiedział, lub przez coś, co ktoś zrobił. Analizuję mimo wszystko jednostkę i szukam tych plusów. I wiecie co? Wychodzę na tym jak „Zabłocki na mydle” – kolokwialnie mówiąc.

A gdybym stanęła po tej drugiej strony barykady, gdybym ulewała jad i pluła na lewo i prawo, gdybym deptała ludzkie osiągnięcia i gdybym gardziła człowiekiem… prawdopodobnie dziś byłabym w innym miejscu, pozornie lepszym. Wierzę jednak mimo wszystko, że karma powraca.

53bc0716e2f9a20ef2698f2d9a168d46
by Nicholas Kupiak

Tagi:

Dodaj komentarz