Nie ma nic gorszego, niż dać z siebie wyssać pozytywną moc

Chciałam napisać kilka słów. Jeżeli Wy i Wasi bliscy są zdrowi, macie co jeść i gdzie spać to cieszcie się życiem. Nie usiłujcie szukać ciągle innych, bardziej ambitnych wyjść. Nie poszukujcie dróg, na których połamiecie sobie nogi, nie szukajcie stanowisk, na których złamią Wam z kolei kręgosłup i zniweczą zasady, którymi się kierujecie. Pamiętajcie o wartościach, one są ważne. I choć są to truizmy, jednak zapominamy o nich. Ciagle czegoś łakniemy, pragniemy, pędzimy, pędzimy, pytanie po co?

A jeżeli koło Was jest ktoś, kto zabiera Wam energię, to uciekajcie od tych wyjadaczy. Nie ma nic gorszego niż dać z siebie wyssać pozytywną moc. Wtedy zostaniecie już tylko cieniem samego siebie. A tego chyba nikt nie chce. Pieprzyć ambicje. Cieszcie się tym, co macie. A jeżeli się męczycie w jakiś okolicznościach, zmiecie je.

Męczycie się w pracy? Uwierzcie, nawet jak myślicie, że macie sytuację bez wyjścia, to nie jest prawda. Wyjście jest zawsze. Tylko czasami należy pozbawić się ambicji. Zdałam sobie sprawę jak wiele one robią złego.

Czym są ambicje? Czy nie one powinny stanowić jednostkę chorobową? Czy czasami ambicja nie jest objawem choroby? Ona prowadzi do wiecznego niespełnienia. Powodując, że nie potrafimy cieszyć się z tego, co posiadamy. Czy oby czasami to nie jest chore?