Reżyser własnej śmierci

Dziś dzień walki z depresją, a mi po głowie chodzi tragiczna śmierć Marcina Wrony. Chyba tragiczna, bo sama nie wiem czy jak ktoś popełnia samobójstwo, jest to akt tragiczny czy akt wyboru. Jest kilka nazwisk osób,  które w ten sposób postanowiły „skończyć ze sobą”. Myślę tutaj o Hemingwayu, który sam wybrał termin „swojego końca”. Podobnie było z Kosińskim, Hłasko…

Marcin zostawił dużo niedomówień. Wiele osób ze środowiska spekuluje do dziś dnia. Analizują ostatnie chwile, które spędzili z Marcinem. Andrzej Grabowski wspominał, że reżyser mówił jemu, że jest szczęśliwym facetem, a jednak….

Gdzie tkwi problem? Dlaczego „maska” tak świetnie przykryła plany reżysera? Czy samobójstwo miało być tym kolejnym „filmem”, opowieścią o złu? Bo artysta wspominał w wywiadach niejednokrotnie, że zło go fascynuje.

Zdaniem operatora Marcina Koszałka reżyser zabił się z powodu nadwrażliwości twórczej. Za dużo widział ? Za dużo odczuwał? Nie raz pisałam, że osoby mało skomplikowane mają łatwiej i żyje się im lżej.

Reżyser powiesił się przed finałową galą 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni. O piątej nad ranem znalazła go w łazience żona – wisiał w brodziku na pasku od spodni. Zaskakujące jest to, że według osób, które dzień wcześniej z nim rozmawiały, nic nie wskazywało na tragedię. Mówią o nim, że był skryty, małomówny, jednak raczej pogodny.

Już nie raz pisałam, że pogodą ducha charakteryzują się osoby smutne w środku. To taka maska, która pomaga funkcjonować i chronić przed ewentualnymi pytaniami, ciekawością innych lub zranieniem.

Osobom postronnym mogło wydawać się, że jest człowiekiem spełnionym i szczęśliwym. Po sukcesie filmów „Moja krew” i „Chrzest” niemal nie schodził z planu filmowego. Wyreżyserował dwa seriale, teatr telewizji, wykładał reżyserię na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego.

Na festiwal przyjechał ze świeżo poślubioną Olgą Szymańską. „Demon” zaprezentowany został w konkursie głównym Festiwalu Filmowego w Gdyni i spotkał się z ciepłym przyjęciem zarówno publiczności, jak i krytyków.

Dlaczego w przeddzień gali finałowej reżyser targnął się na własne życie? Co go popchnęło do tak drastycznego kroku?

Czytałam w tygodniku „Polityka”, że pracując nad ostatnim filmem o opętanym przez demona panu młodym, zafascynował się samobójstwem…. A może to był film o nim? Może poprzez głównego bohatera wyrzucał z siebie targające nim lęki? Może lęk  był jego opętaniem?

Miał problemy ze snem, nie sypiał przez kilka dni z rzędu, żył jak w transie, ratując się przeróżnymi specyfikami.

Najbliżsi współpracownicy mówili o nim, żę Pracował w dzikim tempie. Brał leki na sen i na wybudzenie. I na nastrój. Przyznawał, że jest zmęczony. Że zanurza się w filmie bez reszty. Że rozumie Emira Kusturicę, który kiedyś powiedział, że

robiąc filmy, czuje się jak na granicy samobójstwa.

Że możliwość zdobywania wiedzy o nieznanych światach napędza go do działania. Że przeniesienie się tam na jakiś czas jest niezwykle kuszące.

Najbliższe otoczenie nie zauważyło, że z reżyserem dzieje się coś niepokojącego.

16 października na ekrany kin wchodzi film „Demon”. W tym samym czasie poznamy także wyniki badań toksykologicznych.

Był jak inni faceci w jego wieku, tylko w większym stężeniu. Pokręcony emocjonalnie syn pokręconych rodziców. Wychowany wśród lewitujących kobiet, latających żelazek, egzorcyzmów, cudownych uzdrowień – w nowoczesnym świecie ambitny trochę nazbyt, zdystansowany ciut za bardzo. Skupiony na pracy. Skupiony na sobie.

Ostatnio ten alternatywny świat do niego wrócił.

„Ten temat za mną chodził. Tak, można powiedzieć, zbliżał się” – mówił na konferencji prasowej o swoim ostatnim filmie „Demon”, historii wesela, na którym ciało pana młodego bierze we władanie dybuk – duch zmarłej (zamordowanej?) Żydówki.
11707749_1031567330194664_5098656121893378388_n

Amrashelyanwë

 

AppleMark

 

full_marcin_wrona_forum__770zdjęcia znalezione w sieci

Tagi: