Schulz i jego bogate życie wewnętrzne

Bruno Schulz ciekawił mnie od lat. Byłam pod wrażeniem kiedy dowiedziałam się, że panowie Gombrowicz, Witkacy i Bruno Schulz spotykali się… jakie to musiały być rozmowy (?!). Pomyślałam wtedy, gdyby dane mi było pobyć choć przez chwilę w ich towarzystwie, posłuchać dialogów, monologów … Dlatego kiedy wpadł mi w ręce tom 5 „Księga listów” Bruno Schulza, z niecierpliwością czytałam każdą kartkę. Choć przez chwilę zbliżyłam się do pisarza. 

Poznałam jego myśli, zaczerpnęłam z jego mądrości. Choć zapiski są jak powyrywane fragmenty życia autora, choć nie ma w nich ogólnej chronologii, a raczej zbiory listów kierowane do wielu adresatów, jednak myśli i dekadencja Schulza na wskroś przeszywa. Do listów należy podejść jak do osobnych felietonów, artykułów, wtedy dobrze się je czyta.

„Księga Listów” Brunona Schulza jest drugim wydaniem „Księgi”, która ukazała się przed dwudziestu siedmiu laty. Tym razem księga poszerzona jest o kolejną garść listów, którą udało się zebrać Jerzemu Ficowskiemu. Listy zostały na nasze szczęście odnalezione  na doszczętnie obrabowanym strychu Schulza.

Te świadectwa istnienia dają dużo do myślenia. I choć jest to zaledwie nikły szczątek niezmiernie obfitych zbiorów, które Schulz przez lata gromadził, tym bardziej stanowią cenny i symboliczny ślad życia wielkiego twórcy, pomimo masowej egzekucji ludzi i pamiątek po pisarzu.

Listy to cząstkowa autobiografia, w której bliżej poznajemy Schulza. Poznajemy jego obawy, troski i wrażliwość. Niekiedy zbyt wielką uległość wobec adresatów. Stanowią one niejako biografię, która w dużej mierze została zrekonstruowana również z ułamkowych wspomnień, tych którzy go przeżyli, a także ze znalezionych dotychczas dokumentów.

Poza listami – podaniami do urzędów szkolnych, ministerialnych, niewiele można znaleźć tekstów konkretów, spraw dnia powszedniego, biografii zewnętrznej. Choć jak pewnie wiecie, życie pisarza było ubogie w fakty, ponieważ twórca prowadził bogate życie wewnętrzne, to właśnie w nim się zatracał. To jego perypetie duchowe stanowiły dla niego sens nadrzędny egzystencji, co bardzo rozumiem.

Książkę szczególnie polecam osobom, którym bliska sercu jest literatura Brunona Schulza.

źródło: kulturantki.pl

1d321f8f3b32dd7890598e252d7f9f24

7a629bb061

ee2b716a089c7c7f1ca9c087def27d0c