Syf tego świata ma wpływ na….

Szaleństwo ma wpływ na sztukę… Dlaczego gros ludzi, którzy tworzyli lub tworzą mają zaburzenia psychiczne? Czy wszystko to, co nas otacza jest trudne do zaakceptowania przez osoby o większej wrażliwości? Widząc, cierpią/cierpieli.

Przysłowiowy brak akceptacji świata, a dokładniej działań człowieka, odzwierciedlany jest w sztuce. To płótno, kartka papieru, aparat i muzyka służą do wyrzucania z siebie bólu jaki towarzyszy artystom za dnia.

W zasadzie trudno mi się pisze w czasie teraźniejszym, bo jakoś bliżej mi do twórców tych, których już nie ma. Może dlatego, że bardziej im wierzyłam…Smutne to jest i krzywdzące, bo sądzę, że wiele osób myśli tak jak ja. A przecież jednostki, outsiderzy byli są i będą. Pisałam i piszę o nich na blogu. Sama doświadczam prawie każdego dnia  odkrycia jakiejś osoby podczas przeglądania kolejnych kart zbioru zagubionych i często nie rozumianych artystów, filozofów.

W życiorysach, które studiuję rażących jest kilka wspólnych mianowników. Niepogodzenie się przede wszystkim z „bólem tego świata”. W szerokim tego słowa znaczeniu. Niepogodzenie z „hienowatym” podejściem do życia innych osób, z padlinożercami, którzy karmią się ofiarami każdego dnia. Nie wiecie gdzie ich szukać? Wyjrzyjcie na korytarz, na zewnątrz, idźcie do sklepu, wejdźcie do metra. Są wszędzie. Rozprzestrzeniają się jak wirus.

Powód?

Chęć osiągnięcia jak najwięcej. Chęć władzy, udowadnianie innym, coś. I jak tu nie zwariować, kiedy okazuje się, że osoba, którą znasz od lat ma podobne cele w życiu. Po trupach, po zgliszczach życiorysów.

Ci co się z tym nie zgadzali, wyrzucali to z siebie. Powstawały wtedy utwory, prace, muzyka, fotografie, które całe życie będą przypomniały o syfie tego świata.

 

Tagi:

Dodaj komentarz