Tag: gombrowicz

Śladami Pisarzy

Jesteśmy nadal mało tolerancyjni i świetni w zaszczuwaniu jednostek

Gombrowicz zaprząta mi głowę. Przeczytałam o nim kilka książek m.in. tę napisaną przez Ritę Gombrowicz pt. „Gombrowicz w Argentynie”, którą udało mi się kupić na Chmielnej w Warszawie. Czasami zazdroszczę, że część życia spędził poza granicami naszego kraju. Choć tak oficjalnie zmusiła go do wyjazdu wojna, jednak myślę, że prawda była trochę inna… Wojna to jedno, a jego niechęć do kraju to drugie.

Polecam

Schulz i jego bogate życie wewnętrzne

Bruno Schulz ciekawił mnie od lat. Byłam pod wrażeniem kiedy dowiedziałam się, że panowie Gombrowicz, Witkacy i Bruno Schulz spotykali się… jakie to musiały być rozmowy (?!). Pomyślałam wtedy, gdyby dane mi było pobyć choć przez chwilę w ich towarzystwie, posłuchać dialogów, monologów … Dlatego kiedy wpadł mi w ręce tom 5 „Księga listów” Bruno Schulza, z niecierpliwością czytałam każdą kartkę. Choć przez chwilę zbliżyłam się do pisarza. 

Myślę że...

Bliższe mojemu sercu są osoby, które po mimo wszystko, żyją do końca…

Jan Kott, polski krytyk i teoretyk teatru pisał – Witkacy przyszedł za wcześnie, Gombrowicz jest obok, Mrożek pierwszy przyszedł w samą porę. I to na obu zegarach: polskim i zachodnim. Wydaje mi się, że podobnie jak Witkacy i Gombrowicz, kochał życie.

Analizowałam biografie Mrożka, słuchałam wypowiedzi i starałam się odnaleźć ideę jego życia, główną myśl.

Myślę że...

Zupa była za słona?

Macie tak, że czasami jest wam ciężko żyć w Polsce? Że wstydzicie się za nasz naród? To głupie, ale ostatnio często mam takie odczucia. Jesteśmy mściwi i to bardzo.

Chodzi mniej więcej o to, że kiedy leżysz na ziemi i czołgasz się w kierunku jakiegoś spełnienia, dostajesz kopa lub zostajesz zdeptany. Lubimy jak inni śpiewają. Lubimy oglądać programy, w których młodzi ludzie walczą o swoje miejsce na scenie muzycznej lub chcą pozostać choć na dłuższy czas w naszej świadomości. Wystawiają się przez to na strzały, na krytykę. Taka osoba jest podatna na zranienie i każde przykre słowo zabija ją od środka. Na początku dociera do umysłu, a później zjada kawałek po kawałku. A kiedy do tego wszystkiego dojdzie jeszcze fakt, że jest obcokrajowcem? To już na samym początku jest na straconej pozycji. Bo przecież to jest The Voice of Poland.Tylko, że w Niemczech Idol też był niemiecki, a wygrała Polka.

Myślę że...

przez pryzmat kolorowego spojrzenia

F. Nietzsche
Człowiek, na skutek swej chytrości, przebiegłości, zakłamania i sztuczności, jest gorszym stworzeniem od wszystkich zwierząt.
Jeszcze kilka lat temu takie stwierdzenie dotarłoby do mnie, przez pryzmat kolorowego spojrzenia na drugą osobę, o ile w ogóle by dotarło. Chciałam widzieć wszystko to, co w nas dobre. Niestety lata mijają, a świadomość spływa na nas czy tego chcemy czy nie. Widzimy więcej, a zmysły wyostrzają się na niesprawiedliwość, pojawia się w głowie coraz więcej pytań retorycznych, na które mało kto zna odpowiedź. Bo skąd w nas bierze się tyle złości i zawiści?

Polecam

Bluźnierczość i paradoks

Mieliście okazję czytać Dzienniki Gombrowicza? Jeżeli nie. To warto, a nawet trzeba.

Dzienniki autora są niejako kluczem i urzeczywistnieniem tego co napisał w trakcie swojego życia. Pomagają zrozumieć jego i jego twórczość. Bo tak jak pisał Boy-Żeleński, żeby czytać powieść, należy wcześniej poznać biografię autora. I poznałam… i zaczęłam oddychać. Wiecie dlaczego?

Myślę że...

Jak trzeba komuś dokopać to wysuwamy „religijne działa”

O ironio…Dlaczego z wieku na wiek wcale się nie zmieniamy? Dlaczego w naszym kraju nadal pruderia wylewa się aż poza granice kraju. Jesteśmy cały czas zaściankowi. Niby chcemy do „wielkiego świata”, a jesteśmy zbulwersowani np. golizną. Tak, tak. Nawet jak czytasz to i myślisz sobie, że tak nie jest i myślisz sobie, że się mylę, że przesadzam…

Myślę że...

Co zamroziło moje emocje?

Czytam teraz dzienniki Gombrowicza. Mało powiedziane, że czytam, połykam. To lektura, od której nie mogę się oderwać. I nie chodzi mi o wpływ, jaki autor może mieć na czytelnika, tylko bardziej o to, że kiedy jego czytam, czuję, że żyję. Że nie jestem sama w swoich wędrówkach po dzikich, nieokiełzanych ścieżkach życia, w moich myślach. W dziennikach znalazłam tyle potwierdzeń.