Emocje, trudne, patowe sprawy międzyludzkie wg Joanny Zakrzewskiej – Sykat

Publikuję kolejny wywiad, który udało mi się przeprowadzić, tym razem z Joanną Zakrzewską – Sykat, autorką książek: Biedronki są ważne, Jesteś tylko mój, Macierzynki, Tylko przy mnie bądź, Wszystko dla Ciebie. Jest obserwatorką, która woli stać w cieniu niż świecić światłem własnym czy odbitym. Najbardziej lubi swój drewniany dom (ten z marzeń, oczywiście), ciszę jesieni i luksus pozbawionego wyrzutów sumienia nicnierobienia. Laureatka konkursów literackich. Jej debiutancka książka – zbiorek miniatur prozatorskich Biedronki są ważne, ukazała się w styczniu 2012 roku.

Zastanawiałam się nad pytaniami i pomyślałam, co chciałabym wiedzieć ja, a co mogą chcieć czytelnicy Joanny i mojego bloga :).

Zastanawiam się kiedy Ci się najlepiej pisze? Czy masz jakiś rytuał, czy raczej piszesz wtedy, kiedy narasta w Tobie fala treści, którą chcesz przekazać czytelnikom? Ja nie potrafię codziennie pisać, musi być ten czas, ta chwila. Jak jest u Ciebie?

Ja także nie jestem w stanie codziennie pisać. Wyrobić tę przysłowiową normę jak w codziennej, etatowej pracy. Piszę wtedy, kiedy mam czas i parcie na to, żeby wyrzucić z siebie kawałek książki. Pisania nie potrafię i nie chcę planować, bo nawet jeśli mi się to uda, nie wychodzi tak, jak powinno. Czyli nic na siłę. Najlepiej – z rozpędu. Byle przysiąść, znaleźć kawałek miejsca i wtedy pisanie się snuje.

Jak myślisz, jakiej literatury potrzebuje teraz czytelnik. Czy w Polsce czytelnicy są podzieleni na tych, którzy zaglądają do beletrystyki lub kryminału i tych, którzy sięgają po powieść np. psychologiczną?

Mam nadzieję, że ciągle tak jest. To znaczy, że może nie do końca jest taki podział. Wolałabym myśleć, że dla urozmaicenia sięga się raz po beletrystykę, raz po coś psychologicznego, a innym razem po kryminał. Jednak, zapewne, ciągle króluje literatura łatwa i przyjemna. Taka, przy której można się oderwać od codziennych trosk i kłopotów, utożsamić z bohaterką i zachwycać się pozytywnym męskim wzorcem jak, nie przymierzając, pani Emilia z Nad Niemnem.

Gdybyś miała pokolorować swoją duszę, jakie to byłyby kolory?

Czy ja wiem? Myślę, że podobnie jak ulubione kolory, zmienia się i człowiecza dusza. Może też zależy to od tego, na co się patrzy i o czym myśli? Więc jeśli morze, to niebiesko, jeśli rozpacz, to na czarno?

Co miało lub może ma największy wpływ na Twoje pisanie? Był jakiś przełom, moment w życiu, że pomyślałaś sobie chcę pisać, czy może już będąc dzieckiem pisałaś w zeszytach wymyślone przez siebie historie.

Pisać próbowałam od dziecka. Zdaję sobie sprawę, że pewnie mówi tak co drugi autor, ale faktycznie tak było. Jednak dopiero dobrze po dwudziestce powstały moje pierwsze książki, z których musiałam potem zejść do miniatur, wyszlifować styl i dopiero napisać książkę, którą byłam gotowa oddać wydawcy. Przełom? Nie. Myślę, że bardziej worek na przeżycia i spostrzeżenia, który tak się zapełnił, że musiałam go w końcu zacząć opróżniać. Zrobić miejsce na nowe przemyślenia i obrazy, które tak się pchają, że nie nadążam pisać. Myślę, że trzeba trochę świata przerobić, to i owo usłyszeć, zobaczyć, żeby można było pisać.

Czy pisanie jest Twoją największą pasją?

Aktualnie – tak. Nie mam czasu na hobby, zainteresowania. Wybrałam pisarstwo i nie chcę się rozmieniać na drobne. Czyli właściwie łączę hobby z pracą i taka hybryda bardzo, ale to bardzo mi odpowiada.

Masz ulubionego autora, którego książki na przykład inspirują Ciebie?

Nieodmiennie jest to Manuela Gretkowska. Uwielbiam jej książki za celność, wyjątkową metaforykę, sprawne powiązanie akcji książki z realiami geograficznymi, politycznymi czy społecznymi. Poza tym, bardziej niż autor, inspirują mnie książki. Dobra książka to taka, przy której nie potrafię powstrzymać śmiechu. Dobra książka to taka, które wywołuje dreszcze.

Czy jest jakieś miejsce na ziemi, do którego chętnie wracasz?

Zawsze chętnie wracam do Kowar, miejscowości, w której mieszkałam przez kilka lat. To miasto, które pięknie łączy walory architektoniczne z otaczającą przyrodą. Tam czas zwalnia, każe cieszyć oczy widokami i spokojem. Uwielbiam też Tatry, ale tylko te przed i posezonowe. Dobra rzecz, móc w niezakłóconym spokoju przemyśleć wiele spraw, patrząc na góry. Poza tym, ważne jest dla mnie każde miejsce, w którym jest cicho i spokojnie. Gdzie nie ma zbyt wielu ludzi i jest przynajmniej w miarę czyste powietrze.

Jakbyś miała określić swoje książki słowami kluczowymi, jakie byłyby to słowa?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Należałoby raczej zapytać czytelniczki, bo one dużo lepiej wiedzą, o czym są moje książki. Czasem, czytając jakąś recenzję, jestem zaskoczona, że ktoś znalazł w niej aspekt, który wprawdzie poruszyłam, ale jakoś tak mimowolnie i nieświadomie. Ale, przyparta do muru, powiem że wszystkie moje książki obracają się wokół emocji, trudnych, patowych spraw międzyludzkich i dojrzewania bohaterów do swoich ról życiowych i do wolności w podejmowaniu decyzji.

 Dziękuję Ci bardzo za rozmowę:)

Eliza, życzę wszystkiego dobrego. Pomysłów, nowych książek. Niech się wiedzie!

?????????????????????????????

10624656_815885665121168_7124982278604721701_n